Zielona łupina od kasztana
Co ostrzem kłuje w palec
Co schronieniem dla brązowego owoca jest
Żółte liście
Co powoli opadają
Co złotym szelestem się stają
Puste gałęzie drzew
Co życie chowają
Co skrycie się oplatają
Rudy wiewiór
Co cichej przystani szuka
Co lekko po ziemi mknie
Chłodny wiatr
Co porywa liście
Co rozwiewa włosy
Ciepłe promienie słoneczne
Co powoli odchodzą
Co zamieniają się w skostniały lód
Niebieskie niebo
Co odpływa w dal
Co złowrogo milczy
I dzieci śmiech
I radość wszechobecna
Bo kasztan znaleziony
Bo liście tańczą na wietrze
Bo słońce nadal jest
Ona stoi na środku drogi do nikąd
Wiatr kołysze jej szal
I cicho szepcze, że nostalgii nadszedł czas
Melancholii łza w oku kręci się
Tak, to dekadentyzm jesieni..
Upadku triumf.










